Ostatni oddech Maltą…

DSC_3744Samolot do Bolonii już niedługo. Chcę jeszcze zobaczyć kilka miejsc na Malcie a czasu coraz mniej. Mimo wszystko ruszamy. Autobus z Valletty numer 91 zabiera mnie do Marsaskali. Nie wiadomo skąd wzięła się nazwa miejscowości. W nauce (i wśród mieszkańców) funkcjonuje co najmniej kilka wersji. Najbardziej powszechna opinia głosi, że słowo pochodzi z języka arabskiego i oznacza „zatokę”. Inna wersja mówi, że nazwa miasta jest zniekształconą formą słowa Sqalli, które oznacza „Sycylijczyków”, a miała powstać, gdy duża populacja sycylijskiej ludności osiedliła się w tutejszym porcie. : Największą atrakcją miasta jest Wieża Świętego Tomasza. Wieża była częścią systemu fortyfikacji Malty. Wzniesiono ją przy morzu nieopodal przylądka Il-Hamriga. Budowa wieży została ukończona w roku 1614 i zabezpieczyła okoliczne forty i miasteczka. W późniejszych latach zakon starał się wzmacniać możliwości obronne wieży jak to tylko było możliwe. Pojawiły się działa do zwalczania wrogich okrętów oraz wzmocniono mury. W miasteczku znajduje się też pewna ciekawostka – ufortyfikowany dom mieszkalny zwany Torri Mamo. Dom zbudowała rodzina Mamo w roku 1657. Wzniesiono go na planie krzyża świętego Andrzeja. Ma on w sumie 16 ścian. Prawdopodobnie mieszkająca tutaj zamożna rodzina chciała chronić się przed piratami. Konstrukcja jest tak solidna, że Brytyjczycy w czasie II wojny światowej wykorzystywali ją jako jedną z kwater dowodzenia. Zwiedzać go można od 9.30 w dni robocze. Wstęp jest darmowy.

DSC_3735Jedziemy na południe wzdłuż wyspy. Celem jest (ech, coraz bliżej do samolotu!) osada Marsaxlokk. Miejsce to ma bogatą historię… W IX wieku przed Chrystusem Fenicjanie założyli tutaj swoją faktorię handlową. W czasie wielkiego oblężenia Malty przez wojska tureckie tutaj znajdował się główny port dla osmańskiej floty. W szczytowym okresie stacjonowało tutaj prawie 200 okrętów i 35 tysięcy żołnierzy. Spacer wśród tradycyjnych łodzi rybackich, kawa z widokiem na unoszące się po falach kolorowe, ale jakże misternie wykonane narzędzia pracy rybaków. Czas mija szybko. Trzeba śpieszyć się na lotnisko. Gdy samolot do Bolonii odrywa się z pasa startowego jest już ciemno. Misja pt. „Malta” wykonana. Przewodnik turystyczny sprawdzony w praktyce. Mogę go z czystym sumieniem polecić każdemu, kto odwiedza ten piękny zakątek Europy.

Reklamy
Categories: Podróże | Tagi: , | Dodaj komentarz

Górski Karabach. Przewodnik praktyczny.

W przerwie w opisie Malty i Bolonii udało się w końcu wrzucić film prezentujący Górski Karabach. Przewodnik praktyczny po najciekawszych zakątkach tego zakaukaskiego regionu świata.

Categories: Podróże | Dodaj komentarz

Gozo – świat nieco zapomniany.

local_02_temp-1380608911-524a6b8f-620x348Gozo to to druga co do wielkości wyspa archipelagu Wysp Maltańskich, która jest położona 6 km na północny zachód od Malty. Aby się tutaj dostać wczesny rankiem ruszamy autobusem do przystani w Ċirkewwa. Terminal promowy jest nowoczesny, wygodny wyposażony w wi-fi i wszystkie udogodnienia niezbędne w takim miejscu. Co ciekawe, kawa tutaj kosztuje tyle samo co wszędzie. Miła odmiana ☺ 24 godziny na dobę i odpływają średnio co 30-45 minut w ciągu dnia i co 60-90 minut nocą. Aktualny rozkład (zmienia się sezonowo) można sprawdzić na stronie internetowej przewoźnika: http://www.gozochannel.com. W czasie rejsu (no może to za duże słowo) strasznie wieje – pogoda niestety przestaje sprzyjać. Pół godziny i wysiadamy w Mġarr. Ta niewielka osada rybacka jest jednocześnie jedynym portem na wyspie. Nad osadą góruje kościół pod wezwaniem Matki Bożej z Lourdes. Świątynia wznosi się na skałach i można odnieść wrażenie, że za chwilę spadnie w przepaść. Zbudowano ją w roku 1880. Kościół poświęcono Matce Bożej z Lourdes i jest on centralnym punktem modlitw w czasie każdej rocznicy objawień. Miłośnicy historii wojskowości powinni odwiedzić koniecznie Fort Chambray. Zbudowali go joannici, aby zabezpieczyć port oraz wyspę Gozo. Nigdy nie został ukończony, gdyż na Malcie wylądowały wojska francuskie. Zgodnie z legendą wielki mistrz zakonu w XVII wieku miał mieć sen, w którym anioł wyjaśnił mu, że jeśli rycerze zbudują fort to rozwinie się handel, a Gozo zostanie chętnie zasiedlone przez mieszkańców Malty. DSC_3687Niestety oprócz tego, że miał sen, nie miał pieniędzy na realizacje planów. Środków wystarczyło tylko na projektowanie. Dopiero kiedy dowódca floty zakonu i jeden z braci imieniem Jacques de Chambray przekazał na potrzeby budowy gigantyczne zdobycze wojenne, jakie wpadły w ręce rycerzy w czasie wojen z Turcją, rozpoczęto prace. Do śmierci fundator przeznaczył na budowę astronomiczną kwotę 40 tysięcy skudów (monety wykonane ze złota). Pierwszą fazę budowy fortu ukończono w roku 1758. Nie wykonano go jednak w całości tak, jak zakładały projekty. Pewne części zostały pominięte. Niestety nie ukończono najważniejszych elementów, które zakładali architekci – tych części fortu, które przeznaczone miały być dla cywilów (miejsca do zamieszkania i pracy) oraz nie dokończono zabezpieczeń portu przed sztormem. Mimo to, było to w chwili „otwarcia” najlepiej przystosowane do obrony i najlepiej przygotowane do życia miasto na Malcie. Brytyjczycy, gdy opanowali wyspę, docenili strategiczne położenie obiektu i utrzymywali tutaj kilkusetosobową załogę.

DSC_3674Po zwiedzeniu okolicy portu ruszamy do Rabatu zwanego często Viktorią. Od czasów panowania Arabów do 1897 miasto nosiło nazwę Rabat (z arabskiego „przedmieście”). Nazwę zmieniono dla uczczenia diamentowego jubileuszu (60 lat panowania) królowej Wiktorii na wniosek biskupa Gozo Pietro Pace. Tak jednak się utarło, że obie nazwy używane są równolegle. Cel pierwszy i najważniejszy to potężna cytadela. Zanim jednak podążymy za tłumem wpinając się po schodach ku obwarowanemu szczytowi krótki spacer po okolicy. Zwiedzanie rozpoczynamy od Placu Niepodległości (malt. Pjazza Indipendenza). Mieszkańcy mówią na niego It-Tokk, co można tłumaczyć jako „miejsce spotkań”. Można tutaj napić się kawy, coś zjeść, spróbować lokalnych win. Przy placu znajduje się niewielki kościółek pod wezwaniem świętego Jana. Kościółek nie jest może najpiękniejszy, ale warto do niego zajrzeć a następnie obejść dokoła, gdyż przy nim znajduje się informacja turystyczna. Nieco na południe od placu niepodległości znajduje się Plac świętego Jerzego. Przy placu znajduje się potężna Bazylika pod wezwaniem świętego Jerzego. Jest to drugi pod względem wielkości kościół w mieście. Zbudowano ją w latach siedemdziesiątych XVII wieku. Imponującą, piękną fasadę dobudowano na początku wieku XIX. Świątynia jest uważana za najpiękniejszą na wyspie. Jest z pewnością najbardziej bogato dekorowana i najbogatsza, jeśli chodzi o
DSC_3675wystrój tak w sensie kompozycyjnym, jak i jakości użytych materiałów. Wchodząc do wnętrza, które jest bardzo duże możemy poczuć się przytłoczeni dziełami sztuki oraz doskonałymi wykończeniami wszystkich elementów architektonicznych tworzących świątynię. Centralne miejsce świątyni zajmuje wykonany z ciemnego materiału, przykryty baldachimem potężny ołtarz. Będąc w świątyni warto zwrócić uwagę na ołtarz, gdzie znajduje się obraz przedstawiający świętego Jerzego, który walczy ze smokiem. Dzieło pochodzi z roku 1678, a namalował je słynny Mattia Preti. Smok został też wyrażony w formie rzeźby tworzącej ołtarz. Było to pierwsze tego typu dzieło sztuki na wyspach. Bazylika jest centralnym miejscem fiesty ku czci świętego Jerzego, która co roku ma miejsce na początku lipca na Gozo. W końcu można ruszyć na cytadelę. Zwiedzanie rozpoczynamy od Placu Katedralnego, na który wchodzimy główną bramą miejską. Po wejściu przez bramę ujrzymy katedrę przed którą znajdują się pomniki przedstawiające dwóch papieży, którzy odwiedzili tę świątynię: Piusa IX i Jana Pawła II. Po prawej stronie (jeśli patrzymy na katedrę) znajduje się zakrystia oraz kapitularz. Ten ostatni zbudowano pod koniec XIX wieku. Pierwotny wygląd placu był zupełnie inny. Katedrę otaczały zwykłe domy mieszkalne, które sięgały XV wieku. W wieku XIX pod rządami Brytyjczyków usunięto większość „brzydkich i niepasujących do otoczenia) budynków zastępując je nowymi. Zwiedzanie rozpoczynamy od katedry pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny oraz przykatedralnego muzeum….

Ufff…., ale się rozpisałem, a skracałem jak tylko się da ☺ Więcej w kolejnym wpisie. Szczegółowy opis katedry, tras zwiedzania oraz wszystkie praktyczne informacje staraliśmy się zawrzeć w naszym „Przewodniku Globtrotera”, o TUTAJ.

Categories: Podróże | Dodaj komentarz

Siġġiewi, Żurrieq, Birgu, Isla i Bormla – nazbyt szybkie zwiedzanie.

DSC_3594Po obejrzeniu klifów ruszamy pieszo przez wyspę. Można by poczekać na autobus, ale… najbliższy jedzie za godzinę. Szkoda czasu. W godzinę można bez problemu przejść 4-6 kilometrów w zależności od tego ile zdjęć po drodze się zrobi. Ruszamy. Celem pierwszym jest Siġġiewi. Pięknie położona osada, nad którą dominują jeszcze piękniejsze świątynie. Tereny na których leży miasto były zasiedlone już w starożytności. Niemniej podkreślić należy, że do czasu objęcia nad wyspą władzy przez joannitów nie było tu większego skupiska, które mogłoby pretendować do rangi miasta. Dopiero w XV wieku pojawiła się w tej okolicy większa grupa zabudowań. Z formalnego punktu widzenia miasto zostało tutaj założone dopiero 30 grudnia 1797 roku, kiedy to odpowiedni dokument wydał Wielki Mistrz Ferdinand Von Hompesch, a wnioskował o to stojący na czele miejscowej parafii Don Salvatore Curso. Miasto otrzymało nazwę Città Ferdinand. Cel obowiązkowy będąc tutaj – przynajmniej dla mnie – to wspaniały kościół pod wezwaniem świętego Mikołaja z Barii (zdjęcie obok). Obecna świątynia pod tym samym wezwaniem została zbudowana po zawaleniu się poprzedniej budowli w latach 1676-1693. Zaprojektował ją Lorenzo Gafà w duchu Baroku. Obecny kształt otrzymał on po kilku przebudowach i renowacjach. Portyk i nawy otrzymały obecny kształt w XIX wieku, gdy zaprojektował je Nicola Żammit. Obraz przedstawiający patrona kościoła namalował Mattia Preti. Najważniejszym obiektem w kościele jest pochodząca z roku 1736 rzeźba prezentująca świętego Mikołaja, a jej twórcą był Pietro Felici. W drugiej połowie czerwca odbywa się tutaj ogromna uroczystość na cześć patrona kościoła połączona z fiestą, na którą przybywają mieszkańcy okolic i turyści. Drugim kościołem w miejscowości jest świątynia pod wezwaniem świętego Jana Chrzciciela, która została zbudowana w roku 1730. Miejscowi nazywają kościół Świątynią Ścięcia Świętego Jana z uwagi na bardzo sugestywny obraz prezentujący to wydarzenie, a który to znajduje się w kościele.
DSC_3636Po obejrzeniu świątyni udaje się złapać autobus, który zabiera nas do Żurrieq. Tutaj udaje się zwiedzić tylko zbudowany na początku XVII wieku kościół pod wezwaniem świętej Katarzyny Aleksandryjskiej. Jak się okazuje świątynia posiada bogatą kolekcję obrazów autorstwa Mattia Pretiego. Czas ucieka a chcę jeszcze dziś zwiedzić Three Cities czyli trzy miasta leżące naprzeciwko Valletty. Niestety robi się już ciemno i niewiele można zobaczyć. Warto jednak napisać o tym miejscu kilka słów. Owe trzy miasta to Birgu (malt. Il-Birgu), Isla (często nazywana też Senglea) oraz Bormla (malt. Città Cospicua). Miasteczka są niewielkie. Gdy na wyspę przybył Napoleon Bonaparte, postanowił ze względów praktycznych połączyć te miejscowości w jedną jednostkę administracyjną o nazwie Trois Villes (Trzy Miasta). Brytyjczycy znieśli formalnie tę nazwę miasta i wrócili do pierwotnej, ale z powodów praktycznych traktowali je jako jedną jednostkę administracyjną i w dużej mierze traktowane są tak również obecnie. Tutaj w czasie wielkiego oblężenia Malty przez Turków toczyły się najcięższe walki. Obszar ten był najbardziej zacięcie atakowany. Wynikało to z faktu, że znajdowały się tu kluczowe umocnienia zakonu i centrum dowódcze. Udaje się korzystając z ostatnich promieni słońca zrobić kilka zdjęć i pora wracać po bardzo intensywnym dniu do hotelu… Jutro ostatni etap podróży maltańskiej. ☺

Categories: Podróże | Dodaj komentarz

Kilka słów o przewodniku po Malcie, Gozo i Comino w formie Video.

Kilka słów o przewodniku do którego zbieraliśmy materiały na Malcie w formie Wideo. Resztę relacji postaram się niedługo dopisać 🙂 Przewodnik jest dostępny w naszej Księgarni Globtrotera. Mam nadzieję, że się spodoba 😉 Myślę, że do końca przyszłego tygodnia uzupełnię wpisy także z Bolonii a już w maju kolejna wyprawa – do Gwatemali! Chcemy w praktyce sprawdzić przewodnik po tym kraju jaki „się pisze” 🙂

Categories: Podróże | Dodaj komentarz

Klify Dingli, jedno z najbardziej niesamowitych miejsc na Malcie…

DSC_3519Celem na dziś jest jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na Malcie. Z hotelu w St Julien wsiadamy w autobus numer 202. Cel nasz – tytułowe klify – leży na samym końcu jego trasy. Zwiedzanie rozpoczynamy od miejscowości o nazwie takiej samej jak wspomniane klify – w końcu od nich nazwa ta pochodzi. Wioska leży na uboczu i zawsze sprawy wyglądały w ten sposób. Z jednej strony była to duża niedogodność ( jeszcze w latach 70tych XX wieku nie jeździł tutaj żaden autobus!) i aby dotrzeć „do cywilizacji” trzeba było pieszo lub konno dotrzeć do Rabatu. Takie usytuowanie było jednak w dużej mierze zbawienne dla miejscowej architektury i zwyczajów. Ludzie żyli tutaj i nadal żyją wolno, zgodnie z rytmem natury od niepamiętnych czasów. Badania archeologiczne dowiodły, że w starożytności w okolicy były kamieniołomy, a w miejscu dzisiejszej wioski niewielka osada. Za czasów panowania na wyspie Fenicjan i Rzymian w okolicznych skałach chowano zmarłych. Zachowały się też dowody kremacji zmarłych. Znaleziono też groby należące do Kartagińczyków z bardzo bogatym wyposażeniem grobowym w postaci ceramiki i sprzętów codziennego użytku. Z czasów rzymskich znaleziono też fragmenty solidniejszych konstrukcji. Niektórzy archeolodzy twierdzą, że znajdowały się tutaj łaźnie. W dobie średniowiecza źródła prawie nie wspominają o wiosce, a jeśli już to w kontekście wydarzeń w znacznie większym Rabacie. Obecny kształt zabudowań osada zyskała w XVI wieku. Ponieważ wioska była dość odległa od innych bardzo wcześnie utworzono tutaj lokalną DSC_3486parafię – już w roku 1436. W późniejszych wiekach wioska rozwijała się spokojnie. Rozciągające się w okolicach osady klify gwarantują niesamowite widoki. Sięgają one nawet 250 metrów wysokości. Spacer wzdłuż wybrzeża, pozwala dotrzeć najpierw do niewielkiego kościółka a potem do miejsca nazywanego Misrah Ghar il-Kbir. Miejce to słynie z tego, że znajdują się tutaj dziwnie „poorane” skały. Wiek i to jak powstały te „koleiny” są tajemnicą. Datuje się ich powstanie na co najmniej 4 tysiące lat temu. Średnia głębokość skalnych rowów to 110-140 cm. Teorie wyjaśniające ich powstanie głoszą, że są to ślady po transporcie dóbr saniami, albo też system nawadniający. Najnowsze teorie zaś głoszą, że koleiny są pozostałością po kołach wozów, którymi transportowano skały z kamieniołomów. Pora wracać na autobus. Po drodze zatrzymuję się w kawiarni leżącej mniej więcej w połowie klifów. Nie chodzi nawet o to, że mam ochotę na kawę (chociaż korzystam bo kosztuje ledwie kilka złotych ☺) co o to, że można tutaj za darmo skorzystać z internetu wi-fi. Ostatecznie z powrotu na autobus nic nie wyszło bo… ruszamy pieszo do przez kilka kilometrów a w sumie przez ¼ wyspy. Ale o tym już w kolejnym wpisie.

Categories: Podróże | Dodaj komentarz

Trzecia największa kopuła w Europie i maltańskie koleje…

Zrzut ekranu 2014-03-31 o 12.41.19Po zwiedzeniu Mdiny i Rabatu pora ruszać, aby zwiedzić jedną z największych atrakcji wyspy. Leży ona w miejscowości Mosta (Il-Mosta). Mieszka tutaj prawie 20 tysięcy ludzi. Jest to jedno z najczęściej odwiedzanych miast na Malcie z jednego powodu, którym jest ogromna kopuła (trzecia największa w Europie i dziewiąta na świecie) rotundy pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny. Trudno tego zabytku nie zauważyć. Już z daleka majestatyczna kopuła jest widoczna na płaskim obszarze Malty. Co więcej autobus zatrzymuje się i odjeżdża dosłownie spod drzwi wejściowych. Świątynię budowano w latach 1833 – 1860 i ma neoklasycystyczny portal wzorowany na rzymskim panteonie. Wzniesiono ją na ruinach starszego kościoła. Architektem, który ją zaprojektował był Giorgio Grognet de Vassé. Kościół został oficjalnie konsekrowany 15 października 1871 roku. Średnica kopuły wewnątrz to 37.2 metra. Obiekt zbudowano z wapienia prawie bez zaprawy murarskiej. Najpierw kilka obowiązkowych zdjęć na zewnątrz. W zakrystii leży replika niemieckiej bomby, która 9 kwietnia 1942 roku przebiła kopułę. Nie eksplodowała i nie zraniła nikogo z wiernych co uznawane jest za cud. Aby zrozumieć dlaczego tak uznano, trzeba powiedzieć, że w sumie zrzucono 3 dwustukilogramowe bomby. Dwie odbiły się do kopuły. Ta która wpadła zatrzymała się w kościele, w którym było ponad 300 osób.

228ab20caf6a96794c9c868128ccaea2113612925-1379322602-5236caea-620x348Trzeba łapać autobus, dzień zbliża się ku końcowi. Cel kolejny do którego mam nadzieję uda się dotrzeć przed zachodem słońca do Birkara. Miasteczko posiada pamiątkę jedyną w swoim rodzaju – symbol upadku potęgi brytyjskiej myśli technicznej. O tym jednak za chwilę. Najpierw zwiedzanie kościołów – zanim zostaną zamknięte a już późno. Najstarszą świątynią w mieście jest obecny kościół pod wezwaniem świętej Heleny. Pierwsza świątynia w tym miejscu stanęła już w roku 1436 z inicjatywy biskupa Malty, Senatore Mello. Obecny gmach (obecnie ma status bazyliki mniejszej) wzniesiono w latach 1727-1745 w duchu baroku. Niestety budowniczowie nie byli architektami najwyższej próby, a czas także na świątyni odcisnął swoje piętno. Obecnie świątyni daleko do najpiękniejszych kościołów w okolicy. Po zwiedzeniu kościoła (nie należy do najbardziej imponujących co przyznaję z pewnym żalem) ruszamy do jednej z bardziej kuriozalnych budowli na Malcie – a właściwie tego co z niej pozostało. Celem naszym jest chyba jedna z najbardziej kuriozalnych i niezwykłych stacji kolejowych na świecie – albo inaczej – miejsce, które kiedyś taką stacją było. Najpierw trochę historii. W roku 1883 Brytyjczycy, których imperium było u szczytu potęgi, chcąc pokazać wielkość swojej myśli technicznej, zbudowali linię kolejową, która miała łączyć Vallettę z Mdiną. Pomysł nie miał absolutnie żadnego uzasadnienia czy to praktycznego, czy ekonomicznego, niemniej pokazywał potęgę brytyjskiej myśli technicznej. Linię zamknięto w roku 1931 (była ona nieopłacalna z ekonomicznego punktu widzenia), a tereny wokół stacji zamieniono w park zwany Garden Station. Można obejrzeć tutaj niewielką wystawę poświęconą imperialnym wręcz planom Brytyjczyków, którzy chcieli całą wyspę opleść siecią kolejową. Zbudowano jednak tylko jedną linię i plany upadły. Obecnie miejsce to nie robi większego wrażenia, jednak patrząc na archiwalne zdjęcia, które można obejrzeć na miejscu (zob. obok) to można wyobrazić sobie, że Brytyjczycy nie szczędzili sił i środków, aby pokazać wielkość swoich kolei.

Zbliża się wieczór… pora wracać do hotelu. Jutro kolejny intensywny i emocjonujący dzień. Jutro Klify Dingli!

Categories: Podróże | Dodaj komentarz

Mdina i Rabat – serce Malty.

W przewodniku „Malta. Przewodnik globtrotera”DSC_3290, te dwa miasta zostały nazwane Sercem Malty. Sens tej nazwy bardzo dobrze oddaje rzut oka na mapę wyspy. Przez wieki była ona stolicą wyspy. Położona niemal w jej sercu – stwarzała warunki do obrony niezależnie z której strony wróg przeprowadziłby desant. Przedmieściami Mdiny jest słynny Rabat. Patrząc na mapę taka „konfiguracja” może wydać się co najmniej zaskakująca. Widzimy maleńką Mdinę i wielki Rabat. Mdina to chyba najpiękniejsze miasto na Malcie widziane z lotu ptaka. Jest to jedno wielkie muzeum, w którym każdy budynek ma swoją własną historię. Autobus zatrzymuje się przed główną bramą. Wysiadka i po kupieniu kubka kawy można ruszać zwiedzać. Po wejściu w ciasne uliczki można czuć się nieco przytłoczonym. Uliczki są ciasne, wąskie. Chwilami można odnieść wrażenie, że stworzone raczej dla mnichów niż ludzi świeckich. Religia przebija zewsząd. Otacza a nawet przytłacza wędrowca, który spaceruje między budynkami. Centralne miejsce w mieście zajmuje Katedra pod wezwaniem Świętego Pawła. Tradycja mówi, że pierwszą świątynię w tym miejscu wzniesiono pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny. Najazd arabski jednak sprawił, że świątynia legła w gruzach. Odbudowano ją pod wezwaniem świętego Pawła. Obecna świątynia została wybudowana w latach 1697-1702 w stylu barokowym. Zaprojektowana została przez maltańskiego architekta Lorenzo Gafà. Z pierwotnego budynku świątyni, zniszczonego prawie całkowicie w 1693 roku przez trzęsienie ziemi, zachowała się tylko absyda.
DSC_3395Tuż za katedrą można wejść na miejskie mury. Rozpościera się z nich wspaniały widok na okolicę. Po spacerze ruszam do drugiej z miejskich bram. Ponieważ wszedłem do miasta przez bramę główną (uważaną za najpiękniejszą), wychodząc chcę zobaczyć znacznie bardziej interesującą (i dużo mniejszą) bramę zwaną Porta Graecorum, czyli Brama Grecka. Być może owo zapomnienie wynikało z faktu, że zawsze było to wejście zapasowe. W dobie średniowiecza było traktowane jako wejście ewakuacyjne oraz niejako „techniczne”. Tędy do miasta dostarczano zapasy oraz cały handel przechodził przez tę bramę. Takie „przeznaczenie” wynikało w dużej mierze z faktu, że za główną bramą znajdował się pałac Wielkiego Mistrza, który niekoniecznie chciał, aby cały ruch towarowy przechodził koło dziedzińca jego miejsca zamieszkania. Brama jest bogato dekorowana, a niektóre z płaskorzeźb to prawdziwe perełki sztuki średniowiecznej.

DSC_3405Wychodząc z Mdiny ruszamy do Rabatu. Największą świątynią w mieście jest kościół pod wezwaniem świętego Pawła. Nie wiemy kiedy zbudowano pierwszą świątynię w tym miejscu. Na pewno istniała ona już w XIV wieku, ale można założyć, że istniała wcześniej. Obecna świątynia została zbudowana w XVI wieku. Przebudowę wcześniejszego kościoła sfinansowała lokalna szlachcianka i zamożna wdowa Cosmana Navarra. Po tym jak została wdową, codziennie patrzyła na poprzednią świątynię (mieszkała naprzeciwko). Chciała pozostawić ślad po sobie dla potomności i część rodzinnego majątku przeznaczyła na przebudowę kościoła do obecnego kształtu. Po wejściu do środka w oczy rzuca się piękny ołtarz, w centrum którego znajduje się obraz przedstawiający scenę rozbicia się okrętu świętego Pawła. Tuż przy kościele znajduje się Wignacourt College Museum. Wizyta tutaj to niesamowite przeżycie. Wystawiane tutaj są dzieła sztuki oraz skarby kultury – istotne dla historii Malty. Po obejrzeniu zborów za cel obieram sobie Katakumby świętego Pawła. Aby właściwie zrozumieć to miejsce, trzeba mieć na uwadze, że katakumby były częścią znacznie większego kompleksu cmentarnego poza Mdiną. Gdy jeszcze Rabat nie był miastem, lecz ubogim przedmieściem, grzebano tutaj zmarłych. Kompleks cmentarzy obejmował co najmniej kilka (a może nawet kilkanaście) miejsc (katakumb i tradycyjnych cmentarzy), gdzie grzebano zmarłych, a katakumby były tylko jego elementem (nie największym, aczkolwiek najbardziej imponującym).
Po wyjściu z ciasnych podziemi trzeba poszukać obiadu po zjedzeniu którego pora opuścić Mdinę…

Categories: Podróże | Dodaj komentarz

Poza murami Valletty – Floriana.

DSC_3210Zabytków wewnątrz murów Valletty jest co nie miara. Niemniej pora opuścić „wnętrze” stolicy – chyba nigdy nie miałem takich wątpliwości, czy rzeczywiście należy postawić cudzysłów jak w tym zdaniu J Pora opuścić najstarszą część miasta i ruszyć na podbój przedmieścia. Część poza murami miejskimi nazywana jest Floriana lub też Il-Furjana. W sensie administracyjnym jest to niejako osobna miejscowość. Rozwijała się ona spokojnie, ale gdy Valletta się rozrosła, wchłonęła ją czyniąc z niej „przedmieścia”. Nazwa miasta została utworzona od nazwiska włoskiego inżyniera wojennego Pietro Paolo Floriani, który był odpowiedzialny za zbudowanie miejskich fortyfikacji. Został on przysłany na Maltę przez papieża Urbana VIII w roku 1634, gdy wywiad papieski dowiedział się, że Turcy planują ponowić inwazję na wyspę. W roku 1636 rozpoczęto na gigantyczną skalę budowę murów obronnych. Po dwóch latach prac architekt musiał uciekać z Malty. Okazało się, że jego plany fortyfikacji pociągały za sobą koszty budowy, których nawet bogaty zakon rycerski nie był wstanie udźwignąć. Floriani uciekł z wyspy do Rzymu, ale nawet opieka papieska nie uchroniła go przed śmiercią. Został prawdopodobnie otruty. Następcy włoskiego architekta nieco urealnili jego plany. Koszty nieco się zmniejszyły, ale i tak były ogromne. W ciągu kilkudziesięciu lat powstał jednak ogromny system umocnień zabezpieczający tak Florianę, jak i Vallettę.

DSC_3251Najważniejszym obiektem w tej części miasta jest bez wątpienia Kościoła pod wezwaniem Świętego Publiusza. Leży on przy placu, który jest także poświęcony osobie świętego. Został kościół ten zbudowany w latach 30tych XVII wieku. Niestety oryginalna świątynia została zniszczona w czasie II wojny światowej. Według Dziejów Apostolskich, gdy okręt wiozący św. Pawła rozbił się na Malcie, rozbitkowie przebywali przez 3 dni w gościnie u namiestnika wyspy Publiusza. Święty Paweł uzdrowił jego ojca, który miał gorączkę i biegunkę. Według tradycji Publiusz został pierwszym biskupem Malty. Obok kościoła świętego Publiusza leży niewielka świątynia Triq Sarria, Il-Furjana. Zbudowano ją w roku 1676. Wokół placu, który leży przed kościołem ustawiają się platformy używane w czasie karnawału. Nie zmieściłyby się wewnątrz murów a drogi są dość wąskie i aby ich nie blokować ustawiono je tutaj. Wygląda to niezwykle interesująco. Kościół, przed nim plac i darmowe wi-fi a po obu stronach symbole karnawału. Trochę stoisk ze słodyczami, zabawkami, strojami niezbędnymi w czasie zabawy. Karnawał w całej krasie, chociaż nie, raczej przygotowania do niego.

DSC_3278Po obejrzeniu świątyni, placu i karnawałowego rozgardiaszu trzeba zbierać się do hotelu. Dzień się kończy i zmęczenie ogarnia (nie tylko mnie, ale także baterie w aparacie). Po drodze jeszcze na chwilę po prostu trzeba wysiąść, aby zrobić kilka zdjęć Valletcie z drugiego brzegu wyspy. Zdjęcie obok wyjaśnia dlaczego. Nieco się rozpadało, deszcz ustał i można podziwiając zachód słońca maszerować do hotelu… Małe zakupy w przyhotelowym supermarkecie (w tym bardzo taniego i doskonałego zarazem maltańskiego wina, oliwek i owoców morza) i pora powoli kłaść się do snu. Jutro znów intensywny dzień.

Categories: Podróże | Dodaj komentarz

Mury Malty i karnawał.

DSC_3142Spacer po murach wokół Malty to okazja do podziwiania widoków oraz poznania topografii miasta niejako „z góry”. Pozwanie miasta poza centralnymi ulicami najlepiej rozpocząć od tzw. Górnych Ogrodów Barrakka czyli Il-Barrakka ta’ Fuq. Jest to najwyżej położony ogród w Valettcie. Spacerując między arkadami można podziwiać zapierający dech w piersiach widok na morze i miasto. Ten najprawdopodobniej najpiękniejszy park na Malcie został zbudowany w roku 1775. Był to dar dla wyspy, który stworzył żyjący w XVIII wieku rycerz, który pochodził z Włoch. Podobno tęsknił za ogrodami, w jakich wychował się w młodości i chciał stworzyć równie piękne na Malcie. Spacerując po ogrodzie można obejrzeć rzeźby kilku mistrzów. Z pewnością najbardziej znaną jest ta zatytułowana Les Gavroches, której autorem jest Antonio Sciortino. Rzeźba przedstawia trójkę dzieci. Tytułowy Gavroche to fikcyjna postać z powieści Wiktora Hugo pt. Nędznicy. Gavroche urodził się w Montfermeil, był synem oberżysty Thénardiera. Jako DSC_3139-kopiadwunastoletni chłopiec żył na ulicy, nocował w zdewastowanej rzeźbie słonia na placu Bastylii. Zaradny i pełen optymizmu, kierował się w swoim postępowaniu poczuciem sprawiedliwości i dobrocią − zaopiekował się dwoma przypadkowo napotkanymi chłopcami (nie wiedząc, że to jego bracia), zabrał bandycie Montparnasse’owi skradzioną sakiewkę, by podarować ją ubogiemu panu Mabeuf. To właśnie głównego bohatera z rodzeństwem przedstawia rzeźba stojąca w parku. Gavroche jest symbolem ludu w ogólności − ubogiego, lecz dobrego z natury, gotowego do poświęceń i śmierci w walce o wolność. Oprócz tej rzeźby obejrzeć w parku można wybitne postacie, które odegrały istotną rolę w historii Malty. Nie zabrakło Winstona Churchilla oraz kilku postaci znanych w świecie acz niezwiązanych z Maltą np. Alberta Einsteina. Z poziomu ogrodu można oglądać do dzisiaj sprawne i używane (co prawda wyłącznie w celach kurtuazyjnych np. z okazji świąt państwowych) działa obronne, służące do zwalczania wrogich okrętów wojennych. Niektóre z dział (nadal sprawne) mają ponad 200 lat i pamiętają przybycie wojsk brytyjskich na wyspę.
Warto obejść miasto po murach niemal dookoła. Wymaga to sporo wysiłku, ale opłaca się. Można poznać topografię konstrukcji obronnych, bastionów oraz założenia architektoniczne umocnień obronnych. Ja wykorzystałem ten spacer, aby upewnić się, że plan miasta jaki zostanie zawarty w naszym przewodnik po Malcie, pt. DSC_3111„Malta. Przewodnik globtrotera”, jest na pewno dokładny i pozbawiony błędów. Okazało się, że poprowadził nas precyzyjnie do wszystkich zabytków. Warto słów kilka poświęcić maltańskiemu karnawałowi. Bardzo liczne tłumy oraz platformy wykorzystywane w czasie pochodów trochę utrudniały zwiedzanie, ale z drugiej strony była okazja, aby zobaczyć jak bawią się Maltańczycy. To najprawdopodobniej jeden z najciekawszych europejskich karnawałów. Na wyspach Malty główne obchody Karnawału rozpoczynają się 5 dni przed Popielcem czyli pierwszym dniem Wielkiego Postu. Barwne pochody, jeszcze barwniejsze stroje i w końcu niezwykłe konstrukcje Zrzut ekranu 2014-03-17 o 16.53.32przesuwające się na platformach. Wszystko w rytmie bardzo radosnej muzyki. Karnawał kończy się zwyczajowo pokazem sztucznych ogni a o północy w środę popielcową muzyka cichnie i rozpoczyna się czas zadumy. Religia na Malcie przenika wszystkie sfery życia, co bardzo dosadnie pokazuje konstytucja republiki, która w jednym z pierwszych akapitów mówi: „The authorities of the Roman Catholic Apostolic Church have the duty and the right to teach which principles are right and which are wrong” a dalej czytamy „Religious teaching of the Roman Catholic Apostolic Faith shall be provided in all State schools as part of compulsory education.” Katolicki kraj w Europie, który jest połączeniem niezwykłym wielu elementów kulturowych tworzących współczesne państwo na kilku wyspach na Morzu Śródziemnym.

Categories: Podróże | Dodaj komentarz

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.